Ta pomoc nic nie kosztuje!






Blog > Komentarze do wpisu

W kość mi dało życie

i nauczyło mnie niewiele chcieć, niewiele oczekiwać od ludzi i w ogóle nie pchać się, gdzie mnie nie proszą.

...I stało się tak, że w moim życiu pojawił się interferon z rybawiryną.  11 miesieczy terapii tymi specyfikami można porównać z ciężkimi robotami i jednoczesnym eksperymentem psycho-medycznym. Tajemnicze "fiolki" z niebieskim nadrukiem i skomplikowane w obsłudze strzykawki rozpierniczają emocje i odbierają siły. Wszystko staje się za trudne, zwłaszcza dla osoby mieszkającej samotnie.

Na przykład za trudne staje się:

-odebranie wyników badań w dniu po zastrzyku, zrobienie zwykłych zakupów, zwłaszcza cięższych, zdobycie recepty na potrzebny lek szybciej niż pojutrze bo właśnie zaczął się weekend, skonsultowanie wyniku i przyspieszenie usg nerek, zdobycie potrzebnych dodatkowych pieniędzy (których wiecznie brak, bo nie mam czasem siły łazić pieszo dalej niż 100 m i bez taxi ani rusz, bo ich potrzeba na lepsze jedzenie, bo są wydatki na dodatkowe leki, bo w domu wszystko się psuje i musiałabym znowu wybierać, czy mam leki kupić czy naprawiać zamek w drzwiach), ugotowanie jakiegoś żarcia, zniesienie kolejnego samotnego wieczoru, gdy się boję, bo doszły nowe nieznane dolegliwości, przyniesienie piasku do kocich kuwet,  znalezienie kogoś, kto posiedzi kilka dni z kotami, kiedy idę do szpitala. Bywa że za trudne jest samotne bycie w domu, gdy się ma gorączkę i bardzo boi. 

Mam to kolosalne szczęście, że mam przyjaciół. Nie wychowaliśmy się w "jednym pokoju", nikt nie jest mi nic dłużny, nikt nie ma wobec mnie żadnego obowiązku. Po prostu - to są ludzie, którzy nie przechodzą obojetnie obok drugiego człowieka, może mnie lubią albo kochają jak to bliźnim czasami się zdarza. Wiele nie pytają, nie każdą mi się zgłaszać po prośbie "gdy będziesz czegoś potrzebowała", tylko świadczą troskę swoją dyskretną i ciepłą obecnością, pytaniem, w czym teraz można mi pomóc i robieniem właśnie dokładnie tego. Ja nie mogłam przewidzieć , że wykryją mi "coś" w nerkach (? - do obserwacji), nie zawsze wiem, kiedy będę musiała zgłosić się w szpitalu. Nigdy nie wiem, kiedy będę się czuła lepiej, a kiedy fatalnie, ani kiedy nieprzewidziane wydatki zdolne byłyby rzucić mnie na kolana.

Nie rzucą. Idę przez kurację interferonem tylko dzięki tej cichej grupie przyjaciół, którzy wspomagają mnie: swoimi kontaktami medycznymi, uwagą, troską, pomocą w rzeczach zasadniczych i drobnych, kasą, nawet sprawianiem mi różnych przyjemności, żeby trochę wynagrodzić cały dyskomfort i ból. Dzięki cieplutkim telefonom z krańca Polski, mailowym korespodencjom pełnym głębokiegio dialogu i podtrzymujacym codziennym rozmowom na skejpie, podczas których mogę odreagować napięcie i strach.

To jest bezcenna pomoc. Nie ma takiego "dziekuję", które by za nią dość podziękowało.

Proszę, jeśli dowiecie się, że ktoś bliski wchodzi w program leczenia WZW C, że będzie brał interferon - nie zostawiajcie go samego. Kto wie, czy nie jesteście mu teraz bardziej potrzebni niż kiedykowiek byliście lub będziecie.

środa, 24 września 2008, moja.koteria
Komentarze
2008/09/24 20:17:01
Oj, nerki. Kochana. Jakby co, to ja do kotów się piszę zaglądać, codzień mogłabym po pracy a na weekend biorę dzieci i się wprowadzam do kotów. Znaczy do Ciebie. Pamiętaj.
I jakbyś czegoś potrzebowała, to wal śmiało.
-
2008/09/24 23:54:41
Dzięki, Ake... Kto wie, czy się kiedyś nie zgłoszę. Nie nadużywając, przecież wiem, jakie to dla Ciebie trudne - przeflancować się z młodzieżą, pieluchami i smoczkami. Ale bardzo mi się ciepło na sercu zrobiło. Bardzo.
-
2008/09/25 01:26:21
:) dobrze, że są dobrzy ludzie na ziemi
-
2008/09/25 16:35:52
Koterio jesteś bardzo, bardzo dzielna! Jeszcze trochę siły i cierpliwości. Serdecznie pozdrawiam:-)
-
2008/09/25 19:30:29
Cynthia - oj, dobrze...
Irytku, ja już nie mam siły być dzielna.... Gdyby nie ludzie wokół mnie, już bym pękła.
-
2008/09/27 01:31:38
Koterio nie pękaj. Przecież sama mówiłaś, że chcesz sobie pożyć, że ta kuracja interferonem po to jest, żeby było potem lepiej. I będzie! Zobaczysz.
-
2008/09/27 17:37:53
Koterio, zdaję sobie sprawę, że nie przeżywamy tego co Ty, może dlatego łatwiej nam nkałaniać Cię do wytrwania, ale tylko tyle możemy zrobić. Czas, oby szybciej biegł i obyś miała to już za sobą. Wtedy odetchniesz z ulgą:) Trzymaj się Koterio, przecież warto, jeszcze jak warto!